Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej
oddział w Rzeszowie

Józef Gajda (1933-2014)
Rzeszów lat 60. XX wieku w obiektywie


 Z zawodu urzędnik, z zamiłowania fotoreporter. Znaliśmy się kilkadziesiąt lat, choć bliższa owocna współpraca oraz zawodowa przyjaźń połączyła nas dopiero w ostatniej dekadzie. Wspólnie przygotowywaliśmy niektóre publikacje do ECHA RZESZOWA. Józek był też autorem wielu fotoreportaży i pojedynczych zdjęć na użytek serwisów internetowych CZYSTY RZESZÓW oraz NASZE TRZEBOWNISKO, a także zrealizowanych przeze mnie opracowań monograficznych o Nowej Wsi i Trzebownisku.Publikowany poniżej materiał, którego najcenniejszym elementem jest zestaw unikalnych archiwalnych zdjęć o Rzeszowie autorstwa Józefa Gajdy, będzie najlepszym potwierdzeniem jego fotoreporterskiego mistrzostwa. Zdjęcia te, w większości, po raz pierwszy trafią do rzeszowian. Pierwszy raz wziął aparat do ręku jak miał 19 lat. Stary skrzynkowy egzemplarz pożyczył od kolegi. Dla chłopaka z maleńkiej Górki Kępskiej pod Bieczem, było to nie lada przeżycie. Radziecką Zorką, ówczesnym cudem techniki, zrobił pierwsze zdjęcie VIP-owskie; w 1957 roku uwiecznił na targach poznańskich premiera Cyrankiewicza. Jednakże, już wtedy, pierwszoplanowym obiektem jego zainteresowania jawił się Rzeszów – jak rósł, zmieniał się, nabierał uroku. Fotografie te, wraz z tekstami autorstwa red. Gajdy, publikowały lokalne i centralne pisma: Dziennik Polski, Nowiny, Filatelista. Zawsze pogodny, życzliwy, gotowy do przyjaznej rozmowy. Taki był zawsze, zarówno gdy działał w związkach zawodowych, jaki i wówczas gdy pełnił odpowiedzialne obowiązki dyrektora w wojewódzkiej administracji państwowej. Od pół wieku, przez obiektyw swego aparatu patrzył na piękniejący Rzeszów i jego mieszkańców. Także na odwiedzających miasto gości, również tych z najwyższej półki – prezydentów, premierów, generałów. Od 15 lat, głównym miejscem prezentacji efektów owych reporterskich wędrówek były łamy ECHA RZESZOWA. Drugą życiową pasją Józefa była filatelistyka. Działał w strukturach krajowych Związku Filatelistów. W rzeszowskim Zarządzie Okręgu inicjował kolejne imprezy i wydawnictwa popularyzujące ten ruch.Swą miłością do fotografii zaszczepił swego wnuka Michała Długowolskiego - Uczeń przerósł mistrza – dowcipkował. - Szkoda tylko, że młodym tak dziś brakuje czasu, do znaczków już go chyba nie przekonam… Rzeszów lat sześćdziesiątych w obiektywie red. Józefa Gajdy. Prezentujemy niektóre bezcenne ujęcia sprzed lat 40. On przy tym był.
 Ryszard Bereś 
Rzeszowski Rynek był placem budowy niemal przez cała drugą połowę XX wieku. Prace te udało się sfinalizować dopiero prezydentowi Tadeuszowi Ferencowi.
Połowa lat sześćdziesiątych ub. stulecia. Stare Staromieście umiera. Takie są nieuchronne prawa rozwoju...

Byli właściciele staromiejskich chałup dostali mieszkania na pobliskim nowym osiedlu 1000 – lecia bądź w innych dzielnicach miasta. Lecz pamięć o ojcowiźnie nachodziła ich do końca życia.
Pierwsza rewolucja w układzie komunikacyjnym Rzeszowa miała miejsce w latach 1965 – 1973. Powstały główne arterie biegnące przez centrum: wschód – zachód i północ – południe, zmodernizowano inne ważne ulice. Na zdjęciu roboty na Dąbrowskiego. Drugiej rewolucji miasto doczekało się dopiero na prezydentury Tadeusza Ferenca w latach 2003 – 2008. 
Rok 1966. Po ogrodzie Bernardynów pozostały resztki. Już wytyczono trasę nowej arterii północ - południe. W latach siedemdziesiątych zlokalizowano tu największy parking w centrum. I kto by przypuszczał, że po półwieczu, znów koło Bernardynów wyrośnie oaza zieleni. Takie są
przynajmniej plany prawowitych właścicieli gruntu.
Na tej zaś fotce, uwieczniono róg Grunwaldzkiej po drugiej stronie 22 Lipca. Ostatnie miesiące starych oficyn. Po kilku latach, zastąpią je pawilony m.in. dla PKO BP.
Skrzyżowanie Marszałkowskiej, Nowotki i Krasickiego (dziś Warszawskiej i Lubelskiej). W 2005 roku powstało tu rondo im. Jana Pawła II.
Budowniczowie postawili podpory pod tak potrzebny most Załęski.  Połączy centrum z dzielnicą przemysłową, gdzie znajdą swe miejsce m.in. ciepłownia, oczyszczania ścieków, baza MPGK. Na horyzoncie pagórki Pobitego.
Kolejny fragment Rzeszowa po którym nie pozostał ślad. Takie uliczki jak Promień czy Podwale figurują jedynie na archiwalnych mapach. Za torami na miejscy Ruskiej Wsi góruje nowe osiedle 1000 – lecia.
W pejzaż Rzeszowa wpisywały się nowe osiedla: 1000 – lecia, Piastów, Pułaskiego, Baranówka, Nowe Miasto. Z 60 tys. w 1960, w ciągu dwóch
dekad liczba mieszkańców podwoiła się.
Za Polikliniką MSW, na dawnych polach staromiejskiego folwarku, stopniowo rosły kolejne osiedla Branówki (os. XX-lecia, po 1989 nazwane
os. gen. Władysława Andersa). Z góry patrzyła na miasto wieża nadawcza TVP.
Parowozy gościły na rzeszowskim dworcu ponad 100 lat, najdłużej te obsługujące trasę do Jasła. Ostatnia ciuchcia trafiłana emeryturę w 1993. Tymi samymi torami mają polecieć supernowoczesne składy z prędkością 200 km. Kiedy doczekamy takiej chwili? 
Takie obrazki znikły już z płyty rzeszowskiego Rynku. Ostatnim akordem wieloletnich zmagań o rewaloryzację „serca” miasta było oddanie Podziemnej Trasy Turystycznej u schyłku 2007 roku.
W tym miejscu, z dawnego Staromieścia pozostała jedynie zabytkowa kapliczka, pod którą – jak głosi legenda – modlił się św. Wojciech. Stojący z tyłu żuraw budowlany sygnalizuje nadejście nowych czasów.
Kładka na Przyrwie łączyła Sienkiewicza ze staromiejskim kościołem. Nieopodal widać już szkielet przyszłego biurowca Rzeszowskich Zakładów Przemysłu Owocowo – Warzywnego „Alima” (dziś Alima – Gerber).
W centrum miasta ogromny plac budowy. Tu zaplanowane główne rzeszowskie rondo wraz z nowymi trasami przelotowymi oraz wiaduktami. Szkielet hotelu Rzeszów sięga już 6. piętra.
Józef Gajda, z dachu WRN (PUW), z pasją autentycznego reportera dokumentował zmiany w rzeszowskim krajobrazie. Rok 1968. Trasa Grunwaldzkiej, głównej ulicy z centrum do dworca, już zakłócona jest gotowym fragmentem arterii 22 Lipca (Piłsudskiego).
Krok dalej – przepołowiona stara ulica Asnyka. Do EUROPY jednak jeszcze bardzo daleko...
Końcówka lat sześćdziesiątych. Hotel Rzeszów sięgał już dachu. Po pobliskich chałupkach wkrótce nie pozostał ślad.
Widok z wiaduktu Tarnobrzeskiego na ulicę Goslara (Jabłońskiego). Z lewej strony nowego wysokościowca widać budynek w stanie surowym przedsiębiorstwa Poczta Polska Telegraf i Telefon (dziś TP).
Mimo iż w dekadzie lat siedemdziesiątych corocznie przybywało 2 tysiące mieszkań (w ramach budownictwa wielorodzinnego), kolejka po własne M3 wciąż sięgała dziesięciu lat...
Budowano tradycyjną metodą: drewniane rusztowania, cegła i ręczny dźwig z zaprawą. Uruchomienie w Rudnej dwóch fabryk domów (wielka płyta) zdecydowanie przyśpieszyło realizację napiętych planów budownictwa mieszkaniowego. 
Bawiące się dzieciaki liczą dziś po pięćdziesiąt lat. Minione dekady ich życia przyniosły Rzeszowowi zmiany na skalę historyczną. Współczesna pani Małgosia oraz panowie Ryszard i Zygmunt mają chyba powody do satysfakcji.
Strony internetowe dla firm - szybko i za darmo!